Mordercy lubią poniedziałki: GRAHAM YOUNG – Krwawa herbatka dla mamuni i dla tatka

Do galerii naszych poniedziałkowych morderców dołącza wreszcie pełnokrwisty wyspiarz. Graham Young mieszkaniec północnego Londynu, fascynat nazizmu, fan Adolfa Hitlera, hobbystycznie zajmujący się uprawianiem czarnej magii oraz wytwarzaniem trucizn… Na koncie ma trzy udowodnione morderstwa oraz usiłowanie popełnienia ponad dziewięćdziesięciu.

Pierwszymi ofiarami byli członkowie jego rodziny. Młody Graham zafascynowany nazistowskimi eksperymentami zaczął skupować po aptekach niewielkie ilości antymonu (stosowano go między innymi jako środek na wymioty). Aptekarzom opowiadał, że potrzebuje go do szkolnego eksperymentu. Prawda byłą jednak taka, że prowadząc szczegółowy dziennik truciciela, Graham eksperymentował na swojej przybranej matce, ojcu, siostrze i przyjaciołach. Truł ich wszystkich przez ponad rok (sąsiedzi byli przekonani, że rodzinę Youngów nęka jakiś nieznany wirus). Pierwsza trupem padła macocha… Wtedy też podejrzeń nabrała ciotka Grahama, ale nie zgłosiła się na policję, bo młody Young kilkakrotnie sam się zatruł (tak naprawdę nie miał tego w planie, ale kilkakrotnie zapominał, do którego produktu z lodówki dodał trucizny i sam także naraził zdrowie na szwank). Wreszcie po serii uzasadnionych oskarżeń, wysłano go do psychiatryka na dziewięć lat. Przez ten czas Young doskonalił swoją wiedzę na temat trucizn (był stałym bywalcem biblioteki i korespondował ze znanymi chemikami), a wychodząc ze szpitala z zaświadczeniem: „w pełni wyzdrowiał”, Graham poprzysiągł sobie, że od teraz będzie mordował truciznami przynajmniej jedną osobę rocznie.

Young poszedł na całość wkrótce po wyjściu ze szpitala. Zatrudniono go wtedy w ogromnej firmie zajmującej się wywoływaniem fotografii (atutem była podobno jego niebagatelna wiedza chemiczna). W firmie Graham nie zajmował się wprawdzie niczym poważnym, ale stanowisko, które otrzymał bardzo sprzyjało nabierającemu wprawy trucicielowi. Young miał bowiem zajmować się między innymi… parzeniem herbaty dla kolegów. Graham niezwykle sumiennie wykonywał swoje zadania. Herbatka, którą szykował dla pracowników miała sporo dodatków. Oprócz antymonu (pierwszy raz wyczytał o jego właściwościach w komiksie na temat tego, jak to kilku Duńczyków wybiło tą samą trucizną cały niemiecki batalion, zanieczyszczając antymonem wojskową studnię), używał także do produkcji swoich koktajli toksyczny tal (Ten sam, z którego produkuje się do dziś trutki na szczury i owady. \przy okazji – Young nie był jedynym seryjnym mordercą, trucicielem, który stosował akurat tę substancję). Wprawdzie kilkadziesiąt osób, które sukcesywnie podtruwał w pracy, przeżyło… Ale ich ciała doznały znacznych i nieodwracalnych uszkodzeń. Wreszcie padł kolejny trup.

Po dekonspiracji i oskarżeniu (na sali sądowej, Young groził ławie oskarżycieli, że zmiażdży im wszystkim głowy, jeśli go skażą), Graham został zamknięty w więzieniu, gdzie zaprzyjaźnił się z innym seryjnym mordercą – Ianem Bradym (ten z kolei gustował w szlachtowaniu porwanych dzieci). Jak się wkrótce okazało – obaj panowie mieli fisia na punkcie Adolfa Hitlera.

Ostatecznie Graham umiera w 1990 roku na atak serca. Pozostała po nim sterta notatek pełna przepisów na wielorakie trucizny i drobiazgowych opisów postępowania zawodowego truciciela.

O losach Younga opowiada całkiem zgrabny film z roku 1995 – „Pamiętnik młodego truciciela”, który zainspirował z kolei pewną młodą Japonkę do wytrucia jej rodziny. historię angielskiego truciciela opowiedziano również w kilku piosenkach. Ostro i wyraziście śpiewają o Youngu chłopaki z Macabre. Posłuchajcie…

* Ciekawostka – pierwszy zestaw małego chemika kupił Grahamowie… ojciec.

POZOSTAŁE ARTYKUŁU Z SERII: MORDERCY LUBIĄ PONIEDZIAŁKI…

Mordercy lubią poniedziałki: Richard „The Iceman” Kuklinski – „Lepiej dawać, niż brać…”

Mordercy lubią poniedziałki – Charles Whitman

Mordercy lubią poniedziałki: Axeman – jazz, siekiera i piekło.

brak komentarzy - możesz być pierwszy