Mordercy lubią poniedziałki – Charles Whitman

Mordercy lubią poniedziałki i dlatego w każdy poniedziałek będę Was raczył krótką historią słynnego morderstwa, mordercy albo ofiary… A wszystko to, ku przestrodze i zgodnie z przykazaniem – Nie morduj! Czytaj! Pierwsza mordercza historia dotyczy Charles’a Josepha Whitmana – studenta Uniwersytetu w Teksasie i żołnierza Marine, który 1 sierpnia 1966 roku zastrzelił 16 osób i zranił 32 kolejne w czasie strzelaniny na terenie uniwersyteckiego campusu. Stephen King napisał o nim – ulubiony snajper Ameryki.

Charles strzelał z poziomu obserwacyjnego uniwersyteckiej wieży. Przedtem zamordował także matkę i żonę. W swoim pamiętniku napisał, że chciał uchronić je przed złem tego świata i zapewniał, że żałuje swoich czynów. Robiąc ostatnie zapiski poprosił także o wykonanie autopsji na jego zwłokach, która miałaby wyjaśnić narastające bóle głowy. Autopsja wykazała, że Charles miał guza mózgu, który mógł być przyczyną nie tylko dokuczającego mu bólu głowy, ale i napadów szaleństwa. (zdjęcie obok – wieża Uniwersytetu)

Na wieżę obserwacyjną Uniwersytetu dostał się bez większych przeszkód, wnosząc w torbie trzy karabiny, strzelbę i załadowane Magnum. Pierwszą osobą, która stanęła mu na drodze była recepcjonistka na wyższym poziomie wieży, którą Charles zabił (choć nie od razu), zadając cios kolbą jednego z karabinów. Chwilę później, kiedy schował ciało za kanapą, zaskoczyła go para młodych ludzi, wracająca z tarasu widokowego. Cała trójka wymieniła się pozdrowieniami i młodzi ludzie nietknięci przez Whitmana, który przez cały czas ściskał w ręce karabin, zeszli bezpiecznie na dół. Później na policji para zeznała, że widzieli na podłodze krew, którą wzięli za farbę, a na pytanie, czy karabin Whitmana i jego moro nie wzbudziło ich podejrzeń, oboje stwierdzili że Charles wyglądał na pracownika, który miał wystrzelać gołębie (zdjęcie obok – martwy Whitman, wkrótce po zdobyciu wieży przez policję)

O Whitmanie nagrano kilka piosenek. Mnie najbardziej przeraża ta stworzona, przez horror clownów z Insane Clown Posse.

W jednej z ekranizacji rekonstruującej tragiczne wydarzenia z 1 sierpnia 1966 roku, Whitmana zagrał Kurt Russel.

brak komentarzy - możesz być pierwszy